czwartek, 27 sierpnia 2015

Córka zjadaczki grzechów






"Królestwo Lormere, królestwo wśród gór,
spośród ziemi zachodu wybrane,
nie zniszczy ni śnieg, ni lód
potęgi jego wiecznotrwałej."


Melinda Salisbury mieszka nad morzem, gdzieś w południowej Anglii. Jako dziecko szczerze wierzyła, że książka "Matylda" Roald Dahl to jej biografia. Wiarygodności temu dodawał fakt, że jej dziadek często mylił się i nazywał ją Matyldą, a w miejscowej bibliotece pogardliwie odnoszono się do książek, które wypożyczała. Niestety nigdy nie ujawniła swoich zdolności telekinetycznych. Lubi podróżować i przeżywać przygody. Lubi także średniowieczne zamki i nie-średniowieczne akwaria, Ryszarda III i wszystko, co skandynawskie. "Córka zjadaczki grzechów" to jej pierwsza powieść. Można znaleźć ją na Twitterze jako @AHintofofofMystery, ale czujcie się ostrzeżeni – Melinda tweetuje często.

Zakazana miłość, tajemnice, niespodziewane śmierci, strach, radość, ból, kłamstwa, zdrady – tak można opisywać tę książkę, lecz według mnie wystarczy: świetny utwór autorki, która za kilkanaście lat będzie jedną z najlepszych pisarek powieści młodzieżowych. Lekki język, charyzmatyczni bohaterowie oraz intrygi. Jeśli uwielbiacie młodzieżówki – koniecznie musicie to przeczytać, bo inaczej nie będziecie mogli się nazywać miłośnikami tegoż gatunku. Jedynym zarzutem są drobne literówki.

Twylla jest przeznaczona. Bóstwa wybrały ją, by poślubiła księcia i panowała nad królestwem. Ale przychylność Bóstw ma swoją cenę. W jej skórze znajduje się śmiercionośna trucizna. Ten, kto rozgniewa królową, musi zginąć, naznaczony śmiertelnym dotykiem Twylli. Tylko Lief, jej nowy strażnik, potrafi zobaczyć w wybrance Bóstw zwyczajną dziewczynę, którą naprawdę jest. Jednak na dworze, równie niebezpiecznym jak sama królowa, pewnych rzeczy nie powinno się ujawniać...*

Tajemnica Miłość Przeznaczenie


Twyllę polubiłem od razu. Głównie z powodu aury tajemniczości, która ją otacza, jednak z czasem dowiadujemy się o niej coraz więcej. Było mi jej szkoda. Nastolatka, która traci rodzinę dlatego, że ma być jakąś Daunen Wcieloną. Ma wielki dar – potrafi bardzo dobrze śpiewać. Lief to strażnik Twylli, którego również od razu polubiłem. Jest tak samo zabawny, jak jego pani i waleczny. Dopiero pod koniec książki trochę zmieniam o nim zdanie. Dowiecie się dlaczego, jak przeczytacie książkę, bo nie chcę spojlerować. Królowa należy do tych bohaterów złych. Lubię ją za to, że była bardzo inteligentna, sprytna i przebiegła. Jej misterny plan prawie się udał.

Reasumując, bardzo polecam ten utwór. Autorka wymyśliła bardzo ciekawy świat. "Córka zjadaczki grzechów" to pierwszy tom trylogii. Z niecierpliwością czekam na drugą część, tym bardziej, że pierwsza kończy się tajemniczo.



* opis pochodzi z okładki książki

Tytuł: "Córka zjadaczki grzechów"
Tytuł oryginału: "The Sin Eater's Daughter"
Autor: Melinda Salisbury
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Tłumaczenie: Michał Kubiak
Korekta: Natalia Galuchowska, Magdalena Wosiek
Projekt okładki: Marta Żurawska-Zaręba
Wydanie: I
Data wydania: 3 czerwca 2015
Liczba stron: 361
ISBN: 978-83-7983-187-6

2 komentarze:

  1. Zdecydowanie coś dla mnie :)
    Pozdrawiam
    http://papierowawyobraznia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś, oceń.